O tym, że Ząbkowice Śląskie leżą na Przedgórzu Sudeckim, że są stolicą powiatu i że dawniej nazywały się Frankenstein można przeczytać wszędzie. Historię poszczególnych zabytków i w ogóle miasta również można znaleźć w przeróżnych publikacjach. Ale... historie prostych ludzi, zapisane w ich pamięci? Nie, tego nie można znaleźć w żadnej publikacji. Wspomnienia dancingów w Dolnośląskiej, potocznie zwanej "Dwójką", seta i galareta w Ząbkowiczance czy Ratuszowej, fantastyczny krem sułtański w kawiarni "Pod Krzywą Wieżą"... smak i zapach świeżo prażonego słoneczniku u pani Kozakowej, słynne"oddaj dętku numer pięć" Paszy Ulickiego... To możemy wydobyć tylko i wyłącznie z pamięci ludzi. I tak wpadł mi do głowy pomysł, żeby uchronić od zapomnienia tyle, ile tylko się da. Stąd pomysł bloga. Chciałabym móc opisywać tu historie opowiedziane przez mieszkańców naszego miasta, tych starszych i młodszych, tych obecnych i byłych. Proste historie o zwyczajnych ludziach. Sama facebookowa grupa to jednak za mało. Ale właśnie popularność grupy sprowokowała mnie do próby spisania naszych wspomnień :)
Czasami, kiedy mam trudności z zaśnięciem, przypominam sobie opowieści mojej prababci i babci, i tak bardzo żałuję, że nie zawsze słuchałam z zainteresowaniem. A teraz, kiedy jestem już dojrzałym człowiekiem, nie mam kogo zapytać o interesujące mnie szczegóły. Bliscy odeszli i zabrali swoje wspomnienia do lepszego świata. Nie chcę ponownie popełnić tego samego błędu. Nie chcę się spóźnić. Bo życie jednak ciągle pędzi do przodu, a ludzie stają się starsi. Dlatego podejmę wyzwanie! Przynajmniej raz w tygodniu jedna historia. Liczę na pomoc grupowiczów, bo bez Was mój plan nie zostanie zrealizowany :)
Planty na ząbkowickim rynku, (wtedy Plac 15-go Grudnia)w latach 60 tych XXw.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz